kryszna, kriszna, hare, reinkarnacja, indie, festiwal, ISKCON, vaisnava, wschód, religia, sekta, joga, bóg, budda, jezus, duchowość, yoga, wegatarianizm, portal, taniec indyjski, kamasutra
    niedziela, 20 stycznia 2019 
    

Filozofia Kryszny

Śrila Prabhupad

ISKCON

Podręcznik

Sentencje

Zadaj pytanie

Refleksje

Wykłady


Sonda
Czym dla Ciebie jest Hare Kryszna?
Niebezpieczną sektą
Przejściową modą z Ameryki
Grupą nieszkodliwych dziwaków
Jedną z wielu religii
Autentyczną ścieżką prowadzącą do Boga
Nie mam zdania

Powered by PHP

Powered by MySQL


Sotiko - Internet dla Ciebie!


Znalazłeś błąd lub niedziałający link? Napisz do webmastera.
Bazar Vrinda.Net.pl


VYASA-PUJA W WARSZAWSKIEJ ŚWIĄTYNI
Wspomnienia o Śrila Prabhupadzie
Warszawa, 09.09.2005 19:46 — Indradyumna Swami
Aktualizacja 09.09.2005 19:50

27.08.2005

Dużo dzisiaj słyszałem na temat książek, ponieważ Śrila Prabhupad jest obecny w swoich książkach. Dlatego kiedy wielbiciele mówią o swoim związku ze Śrila Prabhupadem wspominają wtedy właśnie o książkach. Myślałem, że powiem w inny sposób o tym, za co cenię Śrila Prabhupada, ponieważ, gdy przyłączyłem się do towarzystwa bhaktów nie było wtedy żadnych książek.


W tamtych czasach pojawiła się tylko jedna skrócona edycja Bhagavad-gity, wydana przez znanego amerykańskiego edytora, ale tylko kilku wielbicieli miało ten egzemplarz. Były również wydane w Indiach Bhagavatam w czerwonej okładce, ale były one bardzo rzadkie i tylko kolekcjonerzy mogli sobie na nie pozwolić. W czasach, kiedy obecny był Śrila Prabhupad wiele osób stawało się wielbicielami nie poprzez książki, ale poprzez prasadam. Znamy IV zwrotkę Śri Guru-aśtaka, która mówi, że guru jest zadowolony, kiedy widzi, swoich uczniów rozkoszujących się bhagavat-prasada. I w tych czasach Prabhupad osobiście uczył swoich uczniów gotować, a prasadam przygotowane przez Niego samego było nie z tego świata. Prawie udało mi się zaprosić na polski Tour mojego brata duchowego, który przez wiele lat był osobiście szkolony przez Śrila Prabhupada w gotowaniu. On tak dobrze to robił, że kiedy brałem udział w niedzielnych ucztach przygotowanych przez niego, zabierałem ze sobą tyle prasadam, żeby wystarczyło mi do wieczora w czwartek. Więc wszyscy wiemy jak ważne jest prasadam.

Pewnego razu, to było prawdopodobnie w 1972 roku, Prabhupad odwiedził naszą świątynie w Paryżu i dał wykład na uniwersytecie amerykańskim. Następnego dnia miał się odbyć program, na który trzeba było przygotować bardzo dużo samosów. Nasza kucharka, Mandakini wiele czasu poświeciła na gotowanie zanim przyjechał Śrila Prabhupad, wiec bardzo jej zależało, aby przyjść na program na uniwersytecie, nie chciała zostawać w świątyni i lepić samosy. Spośród wszystkich bhaktów podeszła do mnie i powiedziała:

"Indradyumna, ty byłeś na trzech program, a ja jeszcze na żadnym. Chciałabym dziś wieczorem pójść na wykład Śrila Prabhupada. Czy mógłbyś zostać i upiec 300 samosów?"

Powiedziałem jej, że nigdy w życiu jeszcze nic nie gotowałem, może raz podgrzałem mleko. Na to odparła:

"Nie martw się, zostawię ci przepis".

Ona nawet nie miała czasu, żeby pokazać mi jak się robi samosy. Była moją siostrą duchową, którą Prabhupad bardzo lubił, więc powiedziałem, że podejmę wyzwanie. Nikt mi nie pomagał w kuchni, sam musiałem przyrządzić te 300 samosów. Teraz jest 20 bhaktów w kuchni w czasie festiwalu. Bhaktowie wyjechali na program około pierwszej, żeby do 17:00 wszystko przygotować. Poszedłem wiec z przepisem na samosy do kuchni, nawet źle było zapisane "samooses".

Odnalezienie wszystkich potrzebnych składników zajęło mi godzinę. Na szczęście postanowiłem wcześniej pójść do kuchni. Jest takie angielskie powiedzenie; "Jeśli za pierwszym razem nie odniesiesz sukcesu, to próbuj jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz". Godzinami siedziałem w kuchni, stworzyłem wiele potraw, które nie były samosami. O godzinie 22:00 wyciągnąłem metalową tacę z kuchenki modląc się przy tym do Pana. Na tacy było 30 sztuk czegoś, co mniej lub bardziej przypominało samosy. Czułem się kompletnie załamany, sfrustrowany, wyczerpany i powiedziałem, że już nigdy w życiu nic nie będę gotować. O.K. zostało do zrobienia jeszcze 270 samosów. Nagle usłyszałem dźwięk samochodu podjeżdżającego do świątyni, którym przyjechał Śrila Prabhupad. Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem jak wychodzi z auta i zmierza schodami do budynku. Wtedy pomyślałem: "Wow, pokażę Śrila Prabhupadowi moje samosy. Cały dzień ciężko pracowałem, więc przedstawię mojemu Mistrzowi Duchowemu owoc tych wysiłków".

Prabhupad wszedł do świątyni i chciał udać się do swojego pokoju, ale żeby do niego dotrzeć musiał przejść obok kuchni. Miałem na sobie wtedy stary fartuch wysmarowany ghee, przyprawami i olejem, więc zdjąłem go jak najszybciej i założyłem czysty. Podciągnąłem dhoti, żeby nie można było zauważyć, ze pracowałem w kuchni. Ładnie ułożyłem samosy na tacy, otworzyłem drzwi i stanąłem przed nimi. Prabhupad wchodząc po schodach zatrzymał się przy kuchni,. Pamiętam wyraz Jego twarzy i wzrok, gdy dostrzegł moje samosy. Nie wiedziałem czy to dobry czy zły znak, Odwrócił się po chwili i poszedł do swojego pokoju. Nie potrafiłem odczytać czy to było błogosławieństwo czy przekleństwo. Zostało mi jeszcze 270 samosów do przyrządzenia, więc potrzebowałem błogosławieństwa. Dzięki aranżacji Kryszny, po 20 minutach Śrila Prabhupad posłał swojego sługę do mnie, który oświadczył:

"Śrila Prabhupad chciałby spróbować tych samosów".

Wziął więc trzy samosy, położył je na srebrnej tacy i udał się w kierunku pokoju Prabhupada, wtedy padłem na kolana i modliłem się do Kryszny:

"Proszę, niech te samosy będą dobre, jeśli nie są dobre to błagam Cię byś sprawił, żeby były dobre zanim Prabhupad je zje".

Zbliżała się godzina 23:00, a nie było widać efektów całodniowej pracy, wiec załamany poszedłem spać. Następnego dnia, zaraz przed guru-pują, sługa Prabhupada przyszedł do świątyni przygotować vyasasan na wykład. Zauważył mnie i przechodząc obok powiedział:

"Prabhupadowi bardzo smakowały te samosy". Byłem w ekstazie. Oczywiście zostało mi jeszcze do przygotowania 270, więc poszedłem do Mandakini i stwierdziłem:

"Jestem wykończony i dziś już nic nie ugotuję".

Więc ona bardzo wspaniałomyślnie upiekła resztę samosów. To zdarzenie po raz kolejny pokazuje mi jak łaskawy był dla nas Śrila Prabhupad, mimo, że była to nieznacząca służba, on ją przyjął.

W następnym roku po raz kolejny w tej samej świątyni odwiedził nas Śrila Prabhupad. Bardzo tęskniłem za Jego osobistym towarzystwem. Nie tak łatwo można było mieć z Nim osobisty kontakt, gdyż był chroniony przez sannyasinów, GBC, aby nikt niepotrzebnie Mu nie przeszkadzał. Poszedłem na wykład Prabhupada i moje pragnienie Jego osobistego towarzystwa jeszcze bardziej wzrosło. Pamiętam jak pewnego wieczoru po wykładzie z Bhagavad-gity, przemknąłem obok Jego pokoju i zobaczyłem drzwi lekko uchylone, a On pracował nad swoimi książkami. Wsadziłem głowę między drzwi, Prabhupad wyczuł, że ktoś jest przy drzwiach, podniósł wzrok, a ja uciekłem. Poczekałem kilka minut i znów wsadziłem głowę w szparę i obserwowałem mojego Guru, jednak po chwili znów spojrzał w moim kierunku i ponownie spłoszyłem się.

Kilka minut znów czekałem i jeszcze raz zacząłem się przyglądać Prabhupadowi. Tym razem to On na mnie czekał, patrząc na w moją stronę. Powiedział: "Dobrze, wejdź". Gdy wszedłem do środka, nie odzywając się do mnie, wyjął słodką kulkę, która leżała w słoiku razem z innymi słodyczami i powiedział: "Przyjmij prasadam i idź już sobie". Zajęło mi około miesiąca, żeby zjeść całą tę słodką kulkę, codziennie ogryzałem malutki kawałek, tak naprawdę przez pierwszy tydzień lizałem ją tylko. Pamiętałem, że trzy rzeczy są potrzebne, aby uczynić bardzo szybki postęp w życiu duchowym: kurz ze stóp czystego wielbiciela, woda, którą były myte jego stopy oraz resztki jego pożywienia. Prabhupad osobiście dał mi tę kulkę, znałem jej wartość, dlatego jadłem ja przez miesiąc.

Innym razem zrozumiałem jak bardzo Śrila Prabhupad docenia to, że wielbiciele jedzą prasadam. Czasami w Świadomości Kryszny przyjmujemy niektóre rzeczy za pewne, że zawsze one będą istnieć. Jeden z moich braci duchowych powiedział mi, że Prabhupad był obecny przy czytaniu Kryszna Book. W Los Angeles miał zwyczaj wołania jednego ze swoich uczniów i prosił go, aby czytał a reszta bhaktów słuchała. Kiedyś omawialiśmy rozrywkę, w której Matka Yaśoda zobaczyła cały wszechświat w ustach Kryszny. Akurat była wtedy pora, gdy bhaktowie zjedli prasadam, więc wielu z nich drzemało. Oczy Prabhupada również były zamknięte, jednak pod powiekami gromadziły się łzy ekstazy i płynęły po policzkach, gdy słuchał tych transcendentalnych rozrywek. Czasami z powodu poufałości i zażyłości przyjmujemy te rzeczy za pewne, dane nam na zawsze i nie traktujemy ich w ten sposób, jak za pierwszym razem, gdy ich doświadczyliśmy. Czasami powinniśmy zatrzymać się i zastanowić się nad ty jak wielkie mamy szczęście. Prasadam jest święte, nie różne od Pana, poprzez modlitwy wielbicieli Kryszna je to, co Mu jest ofiarowane. Poprzez przyjmowanie prasadam w nastroju szacunku i oddania możemy odnieść ogromną korzyść Świadomości Kryszny. Dlatego mistrz duchowy jest bardzo zadowolony, gdy widzi uczniów przyjmujących prasadam.

Pewnego razu Prabhupad przyjechał do New Mayapur we Francji, tam jest zamek, w którym żyją bhaktowie. GBC wysłało mnie do pokoju Prabhupada, abym zadał Mu pytanie. Wszedłem po cichu do środka, a On stał w oknie i patrzył jak bhaktowie siedzieli na zewnątrz i honorowali prasadam,. Stał tam, a ja nie wiedziałem, co mam zrobić. W pewnej chwili odwrócił się i zobaczyłem, że znów z Jego oczy płyną łzy i powiedział bardzo delikatnie; "Niech przyjmą prasadam". Wtedy zrozumiałem jak bardzo ważne jest dla mistrza duchowego to, że jego uczniowie przyjmują prasadam, jak duży ma to wpływ na nasz postęp.

Innym razem Prabhupad leciał samolotem i bhaktowie przygotowali bardzo apetyczne prasadam dla Niego, żeby nie musiał jeść w samolocie. Przechowywali to w pojemniku, jednak w samolocie wyłożyli to wszystko na srebrną zastawę,. To była cała operacja. Prabhupad jako czysty wielbiciel nigdy nie czuł się zawstydzony czy zakłopotany całą tą sytuacją, wiedział, że to wszystko przygotowali Jego uczniowie, którzy w ten sposób wyrażali swoją miłość do Niego. Miał srebrne talerze, srebrny nóż, widelec, łyżkę, kubki, małe miseczki. Wszyscy pozostali pasażerowie jedli kawałki mięsa w plastikowych naczyniach. Prabhupad miał wtedy w misce prażony ryż z przyprawami i orzeszkami ziemnymi, ta potrawa nazywa się "muri". W czasie, gdy rozkoszował się tym jedzeniem, jedna ze stewardess obsługująca pasażerów przechodziła obok Niego. Gdy zobaczyła tak wiele różnorodnych dań, nie potrafiła poskromić swoich zmysłów. Zrobiła coś bardzo dziwnego i niespotykanego jak na osobę, która pracowała jako stewardessa. Włożyła swoje palce do miski, w której było muri i skosztowała trochę. Wielbiciele już chcieli jej coś powiedzieć. Oni zawsze kombinowali, obmyślali strategie, w jaki sposób otrzymać, choć odrobinkę prasadam od Prabhupada, a ona tylko sobie podeszła i podjadła z Jego miski. To wydarzyło się wiele lat temu, może teraz siedzi wśród nas w innym ciele.

Kiedyś leciałem samolotem z Prabhupadem z Nowego Jorku do Londynu. Siedziałem obok Niego. Były to czasy, kiedy przewożenia prasadam w samolocie wiązało się z wieloma trudnościami, ale na szczęście jeden z wielbicieli dał nam torbę pełną pomarańczy. Jako, że miała niewielkie rozmiary bez problemu weszliśmy na pokład samolotu. Siedzieliśmy wygodnie, mieliśmy zaraz startować, a Prabhupad oświadczył, że jest głodny i powiedział:

"Więc? Prasadam" Byłam tak przejęty i zdenerwowany Jego obecnością, że nie zarejestrowałem tego, co powiedział. Prabhupad był właściwie niską osobą, ale dzięki Świadomości Kryszny wydawał się wielki niczym góra. Zawsze odrobinę się denerwowałem w Jego towarzystwie. Kiedy usłyszałem słowo "prasadam", ocknąłem się, wyjąłem pomarańcze, pokroiłem je i położyłam na tackę. Prabhupad brał kawałek, wkładał do buzi i wysysał z nich sok, a resztki odkładał. Zdaje mi się, że zjadł 5 sztuk, wydając przy tym różne dźwięki. Przez cały ten czas byłem tak zdenerwowany, że nie patrzyłem na Niego tylko intonowałem. Po 10 lub 15 minutach Prabhupad odwrócił się do mnie i spytał,:

"Więc, chcesz zjeść prasadam?"

Spojrzałem na Niego i odrzekłem;

"Ale już nie ma więcej prasadam, wszystko zostało zjedzone."

Prabhupad miał wtedy na twarzy ogromny uśmiech, czasami porównuje się, że Jego uśmiech przypomina ocean, i powiedział;

"Nie, jest jeszcze maha maha prasadam".

Natychmiast złapałem za pozostałości prasadam. Tak bardzo pragnąłem tej łaski od czystego wielbiciela, wiedziałem, że to jedna z trzech rzeczy, dzięki którym można uczynić szybki postęp, więc zacząłem jeść skórkę pomarańczy. Czy ktoś jadł kiedyś skórkę pomarańczy? Oczywiście, ze nie! Tylko idiota je coś takiego! Moje usta piekły, oczy łzawiły, ale w tym momencie nie myślałem. Wiedziałem, że to jest maha prasadam, więc nie myślałem o niczym innym, po prostu jadłem. Prawie skończyłem… usta i gardło mnie piekły… myślałem, że robię to, co należy. Spojrzałem ukradkiem na Prabhupada i do końca życia nie zapomnę wyrazu Jego twarzy. Usta miał tak szeroko otwarte. Jest takie powiedzenie: "Zacznij żebrać, kraść lub pożycz, aby uzyskać łaskę Świętego Imienia". Czasami myślę sobie, że skórki z tych pomarańczy sprawiły, że nadal jestem w Świadomości Kryszny.

Ostatnie historia również dotyczy prasadam. Pewnego razu, kiedy Prabhupad przybył do Paryża, odbył się program dla Stowarzyszenia Buddyjskiego, które było bardzo szanowane i poważane. Ucieszyli się bardzo, gdy dowiedzieli się, że Prabhupad da wykład. Zaproszone wiele uznanych i wpływowych osób na to spotkanie: nauczycieli, profesorów, naukowców, filozofów, polityków. Był tam każdy, kto cokolwiek znaczył w Paryżu. Pojawiło się około 200 osób. Kiedy Prabhupad wszedł, wszyscy wstali. Po 40 minutach wykładu, który został bardzo dobrze przyjęty, słuchacze klaskali i niektórzy krzyczeli "Brawo, brawo!". Było wśród nich wielu ważnych ludzi.

Sługa Prabhupada wszedł po wykładzie na salę i przyniósł dużą tacę wypełnioną różnymi smakołykami: samosy, pakora, słodkie kulki i wiele innych specjałów. Bardzo apetycznie wyglądało to prasadam. Położył tę tacę przed Prabhupadem, który miał spróbować jedną z potraw, a reszta rozdać wśród publiczności. Prabhupad, wziął tylko kawałek, wrzucił do buzi, powiedział, że prasadam jest bardzo dobre, wstał i wyszedł, z jakiegoś powodu zadecydował, aby go nie rozprowadzać. Wszyscy bhaktowie wiedzieli, że teraz leży na tacy maha prasadam. Niestety wielbiciele nie byli dobrze wyszkoleni w etykiecie vaisnava.

Gdy tylko zamknęły się drzwi za Prabhupadem około 10-15 bhaktów na oczach zebranych goście rzuciło się na tacę z maha prasadam. Jeden z nich niezdarnie szturchnął tacę i cała jej zawartość poleciała do góry. Cała widownia obserwowała to zdarzenie. Wielbiciele nie zdawali sobie sprawy z obecności tych osób, jedli prasadam z podłogi, ja również to robiłem. Przez wiele lat myślałem, że to nie był najlepszy przykład. Powinniśmy podzielić się tą łaską we właściwy sposób z gośćmi. Ale znów pojawia się to przysłowie; "Zacznij żebrać, kraść lub pożycz, aby uzyskać łaskę Świętego Imienia".

Zdobywając odrobinę łaski Śrila Prabhupada, nasze życie staje się doskonałym, ponieważ to gwarantuje, że otrzymamy kolejną możliwość wykonywania służby oddania. Kryszna mówi, że na ścieżce oddania nie istnieje żadna strata. Omawialiśmy to wiele razy, jakikolwiek uczynimy postęp w Świadomości Kryszny, jeśli nie osiągniemy doskonałości w jednym życiu, w następnym rozpoczynamy od chwili, na której skończyliśmy. Prabhupad założył Towarzystwo Świadomości Kryszny, abyśmy mieli możliwość rozwijania służby oddania, abyśmy mogli obcować z osobami, które wykonują ją. Kto może wyobrazić sobie jak wielkie mamy szczęście i co nas spotka pod koniec życia jako rezultat tego, że jesteśmy w tym ruchu stworzonym przez Śrila Prabhupada.

Właściwie mamy zbyt mało doświadczenia w Świadomości Kryszny, aby docenić dar, jaki On nam ofiarował. W jaki sposób dziecko potrafi docenić to, co robią dla niego rodzice? Pamiętam, ze dopiero, gdy skończyłem 18-20 lat, zacząłem dostrzegać, jaki trud włożyli moi rodzice w wychowanie mnie. W ten sam sposób zaczniemy naprawdę doceniać to wszystko, co nam dał Śrila Prabhupad, gdy dojrzejemy w życiu duchowym. Wtedy dopiero w pełni z tego skorzystamy. Myślę, że dziś zbliżyliśmy się do tego celu, poprzez własne towarzystwo. Myślę, że każda osoba, choć odrobinę czuje się bliżej Prahupada.

Często słyszymy, że należy umieścić Prabhupada w centrum, dni takie jak ten są po to, aby skupić ponownie nasze życie na Świadomości Kryszny, ustanawiamy nasze priorytety w Świadomości Kryszny, pamiętajmy jak wielkie mamy szczęście i ponownie zadedykujmy nasze życie Prabhupadzie i Jego misji. Ten nastrój powinniśmy utrzymać w sercach do końca roku. Nie tylko przez jeden dzień, kiedy skupiamy się na Prabhupadzie, ale byśmy poświecili się Jego misji. Według Guru Aśtakam powinniśmy pamiętać o naszym guru, a przynajmniej 3 razy w ciągu dnia. W miarę naszych możliwości powinniśmy medytować o Śrila Prabhupadzie, o przykładzie Jego życia, Jego naukach, misji. W ten sposób bardzo łatwo przekroczymy ten ogromny ocean materialnej egzystencji. A pewnego dnia odnajdziemy siebie w świecie duchowym uczestniczących w wiecznych rozrywkach Śrila Prabhupada.

Określenie "nitya lila pravista" oznacza, że osoba istnieje w świecie duchowym, gdzie są wieczne rozrywki Pana. Uczyńmy Prabhupada bardzo drogim naszym sercom. Nie ma wątpliwości, że dzięki tej miłości pewnego dnia umieści nas u lotosowych stóp. Kontynuujmy podlewanie nasionka miłości i oddania dla Prabhupada, które dziś zostało zasiane w czasie Vyasa Pujy, a jako Jego zwolennicy otrzymamy przywilej, by uczestniczyć w Jego wiecznych rozrywkach.



Z kasety przepisała Bhaktin Agnieszka

Wyślij do znajomego Wydrukuj ten tekst Wykłady góra



Przepraszamy - komentowanie chwilowo niemożliwe
Wprowadzamy zmiany w zasadach komentowania.
Zapraszamy później.


Sentencja
"Tak jak dostrzegasz zapach w kwiecie, olej w ziarnie sezamowym, ogień w drewnie i cukier w trzcinie cukrowej, tak spróbuj dostrzec dusze w materialnym ciele."
Canakya Pandit
(Canakya-niti Śastra, 7.21)
Więcej

Fotoreportaż
review
20.09.2016
Więcej

 
  Redakcja     Współpraca     Kontakt     Newsletter     Statystyki  
| |   Ustaw jako stronę startową   |   Poleć nas znajomemu   |
 
 

Copyright 1999-2019 by Vrinda.Net.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt graficzny i wykonanie Dharani Design.

Vrinda.Net.pl
 
Strona startowa Vedanta OnLine Katalog stron WWW