kryszna, kriszna, hare, reinkarnacja, indie, festiwal, ISKCON, vaisnava, wschód, religia, sekta, joga, bóg, budda, jezus, duchowość, yoga, wegatarianizm, portal, taniec indyjski, kamasutra
    piątek, 24 marca 2017 
    

Aktualności

Sankirtan

Prasa

Periodyki

Fotoreportaże

Zapowiedzi

Kalendarz

Wasze SMS-y

Wywiady


Sonda
Czym dla Ciebie jest Hare Kryszna?
Niebezpieczną sektą
Przejściową modą z Ameryki
Grupą nieszkodliwych dziwaków
Jedną z wielu religii
Autentyczną ścieżką prowadzącą do Boga
Nie mam zdania

Powered by PHP

Powered by MySQL


Sotiko - Internet dla Ciebie!


Znalazłeś błąd lub niedziałający link? Napisz do webmastera.
Bazar Vrinda.Net.pl


TYGODNIK SOLIDARNOŚĆ NR 26 (875) 1 VII 2005
Hare Owsiak
01.07.2005 20:53 — Piotr Tomasz Nowakowski

"Jeśli uważacie, że moi przyjaciele Hare Kryszna to kult, to wynoście się stąd!" – krzyczał ze sceny ubiegłorocznego Przystanku Woodstock szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z metryki katolik, z ducha krysznaita, Jurek Owsiak jawi się jako swoisty mecenas wyznawców Kryszny, którzy wykorzystują organizowane przez niego imprezy jako "czas promocji" dla swego ruchu.

W Polsce krysznaici zaistnieli początkowo – na wzór amerykański – w kręgach młodzieżowej kontrkultury. Pierwsi wyznawcy pojawili się w 1976 r. w Częstochowie podczas dorocznego zlotu hipisów. Przez pewien czas ruch nie mógł być zarejestrowany jako związek wyznaniowy, jego członkowie działali więc nieformalnie, wiążąc się organizacyjnie ze Związkiem Studentów Polskich. Rada uczelniana ZSP przy Politechnice Wrocławskiej wydawała nawet miesięcznik "Weda" popularyzujący ideologię ruchu, a w klubach studenckich ZSP odbywały się spotkania wyznawców. Inną formą rekrutacji były festiwale rockowe, m.in. w Jarocinie. Formalna rejestracja ruchu nastąpiła dopiero w 1988 r. – wpierw pod nazwą Towarzystwo Świadomości Kryszny – Bhakti Yoga, którą trzy lata później zmieniono na Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny w Polsce.

Przeciętnemu zjadaczowi chleba wyznawcy Kryszny kojarzą się z tańcem, śpiewem i dystrybucją literatury. Wabią też wegetariańskimi posiłkami oraz intonowaniem mahamantry (świętych imion boskich: "Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama, Hare Hare, Rama Rama"). Co poniektórzy kojarzą ponadto osobę założyciela sekty – Bhaktivedantę Swami Prabhupadę. Nie każdy jednak wie, że ruch Hare Kryszna jest od wielu lat przedmiotem krytyki z różnych stron – począwszy od doniesień osób pokrzywdzonych, a na dokumentach państwowych i międzynarodowych skończywszy.

"Po 7 latach pobytu mojej żony w sekcie mam zrujnowane życie", "Nadal jeszcze ponosimy skutki szkodliwego oddziaływania tego kultu na naszego syna", "Aby powrócić do normalnego życia, córka musiała przechodzić mozolną terapię" – skarżą się polskie rodziny. Relacje te współbrzmią z postanowieniem Sądu Administracyjnego w Kolonii (Niemcy) z 1994 r., które wskazuje m.in. na możliwość "niebezpiecznego oderwania od rzeczywistości" przez intensywne śpiewy rytualne i uzależnienie od grupy, a także stwierdza "głębokie zmiany osobowościowe aż po zerwanie więzi rodzinnych i społecznych" u młodych członków sekty. Podobną opinię prezentuje raport Parlamentu Europejskiego z 2 kwietnia 1984 r., przytaczając słowa krytyki, iż adepci sekty "porzucają swoje rodziny" i poddawani są "technikom umysłowej zależności", takim jak pozbawienie snu i bardzo surowa wegetariańska dieta, co prowadzi do "dezorientacji jednostki i do sublimacji jej osobowości".

Promotorzy krysznaitów

Właściwie nikt by o krysznaitach nie usłyszał, gdyby nie Beatlesi. To oni wynieśli na fali swej popularności ruch Hare Kryszna. Zwłaszcza George Harrison był "otwarty" na filozofię sekty. Efektem tego mariażu były inspirowane melodiami krysznaickimi piosenki. Wielki George nagrał "My Sweet Lord" i album "Living in the Material World". Później chłopcy z Liverpoolu pomogli bhaktom przy płycie z mantrą i modlitwami. Choć wkrótce drogi obu grup się rozeszły, reklama poszła w świat, a "lokomotywa" Hare Kryszna nabrała rozpędu.

Jak się wydaje, polscy wyznawcy postanowili wykorzystać doświadczenia kolegów z Zachodu, wszak i u nas nie brakuje znanych osób, "otwartych" na ich filozofię. Bez wątpienia do tego grona należy Jurek Owsiak, który podobnie jak krysznaici ma za sobą "hipisowski epizod".

Za jego przyzwoleniem członkowie sekty udzielają się w trakcie styczniowych finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na przykład podczas V edycji przebywali w studiu TVP 2 i brali udział w imprezie, rozdając wegetariańskie potrawy. Część z nich specjalnie na tę okazję przyleciała z USA. Widocznie darmowa telewizyjna reklama była tego warta. Z kolei 26 maja 1997 r. Jurek Owsiak w imieniu Orkiestry przekazał pracownię rezonansu magnetycznego Instytutowi Pomnikowi Centrum Zdrowia Dziecka. Na uroczyste otwarcie przybyli zwolennicy Hare Kryszna. Nakładano wieńce, również wzbraniającemu się kapelanowi szpitala. Dziewczynka w stroju sekty niosła na poduszce nożyczki do przecięcia wstęgi. Rodzice leczonych dzieci nie kryli zaskoczenia.

Owsiak i wioska Kryszny

Najbardziej wymownym wyrazem sympatii jaką "idol młodzieży" obdarza krysznaitów jest ich stała obecność na Przystanku Woodstock, gdzie wznoszą swą Pokojową Wioskę Kryszny. W ubiegłym roku Owsiak na jej miejsce wskazał małe plateau. "To wzgórze jest dla Kryszny" – powiedział. "Był to dar, którego wartość mogliśmy docenić dopiero po tym, jak Woodstock faktycznie się zaczął" – wyznał w swym internetowym pamiętniku Indradyumna Swami, jeden z pierwszych uczniów Prabhupady.

Blisko 300 krysznaitów przybyło do Kostrzyna z różnych stron Europy, by dołączyć do głównej grupy, liczącej 250 osób. – Cieszcie się, że oni tu są. To jedni z moich najlepszych przyjaciół – oświadczył Owsiak podczas otwarcia imprezy. Indradyumna Swami był wniebowzięty: "Tak ogromny rozgłos ruchu sankirtanu Pana Caitanyi jest rzadki w Kali Yudze, napawałem się więc każdą chwilą".

Wioska wygląda co roku standardowo: położona jest na planie o średnicy blisko 300 metrów i składa się z kilkunastu namiotów. Największy z nich ma 90 na 30 metrów – to właśnie w nim odbywają się wszelkie programy i występy. W trakcie ostatniego Przystanku w Kostrzynie były to m.in. koncerty krysznaickich zespołów – Dhira, Radical News, Nrsimha oraz Village of Peace.

Drugi co do wielkości namiot to Food for Peace, czyli Pożywienie Pokoju. Krysznaickie jedzenie cieszy się na ogół dużą popularnością, nic dziwnego, skoro jest prawie za darmochę. Członkowie sekty nie spieszą się jednak z informacją, że pożywienie prasadam jest ofiarowane bogu Krysznie i de facto stanowi formę rytuału religijnego. W pobliżu funkcjonują mniejsze namioty tematyczne, w których można sobie zrobić indyjski makijaż oraz kupić książki, pamiątki i stroje krysznaickie. Bywało, że woodstockowicze przebierali się w indyjskie sari i dhoti, co dla sekty stanowiło dodatkową reklamę. Są też wystawy na temat wegetarianizmu i reinkarnacji, namiot pytań i odpowiedzi oraz mała świątynia.

Podczas ostatniego Przystanku trzy razy dziennie schodziły ze wzgórza grupy harinamowe, by intonować pośród uczestników. "Większość z nich była zatoksykowana, czego jedynym dobrym rezultatem było to, że łatwiej przychodziło im z nami tańczyć – wspomina Indradyumna Swami, by na koniec dodać: – Uśmiechnąłem się do siebie myśląc o tym, jak całe miasto Kostrzyn – oraz 300 000 odwiedzającej młodzieży – zostało oczyszczone dzięki naszej wiosce na wzgórzu".

Przekroczyć bariery przyjaźni

Ciekawy przebieg miała edycja Przystanku, która odbyła się w Żarach w sierpniu 1997 r. Podczas oficjalnego otwarcia wioski Kryszny Owsiak nawiązał do swej ostatniej podróży do Indii, która – jak określił – była bajeczna. Ponoć szczególne wrażenie zrobił na nim występ przed kilkutysięczną publicznością w Bombaju.

- Nie wiedziałem co do nich powiedzieć – mówił Owsiak – i nagle przypomniałem sobie tę mantrę i krzyknąłem: "Hare Kryszna!" i tłum odpowiedział "Hare Kryszna!". To było dla mnie niezwykłe doświadczenie. Przekroczyliśmy wtedy bariery językowe. Chciałbym, abyśmy tu na tym festiwalu również przekraczali wszelkie bariery, dlatego też mamy tu po raz drugi naszych przyjaciół z Hare Kryszna.

Już podczas szczecińskiej edycji Przystanku w 1996 r. krysznaici czuli się jak u siebie w domu. Nosili plakietki VIP uprawniające m.in. do wejścia na zaplecze i byli odpowiedzialni – jakże by inaczej – za wyżywienie. W trakcie oficjalnego rozpoczęcia Owsiak krzyczał: – Powitajcie naszych przyjaciół z Hare Kryszna, byli obecni na pierwszym festiwalu Woodstock w Ameryce w 1969 roku.

To wezwanie wywołało aplauz zebranej młodzieży, u badaczy zaś zdziwienie. Grzegorz Fels, redaktor naczelny kwartalnika "Sekty i Fakty", w swej książce pt. "Dwa oblicza Hare Kryszna" tłumaczy, że "w amerykańskim Woodstocku sprzed dwudziestu siedmiu lat brali udział wyznawcy przeróżnych Kościołów czy grup religijnych. Z tego przeważającą większość stanowili chrześcijanie [o czym pan Owsiak w swoim powitaniu nie wspomniał]. Zaś ludzi z Hare Kryszna w Woodstocku '69 mogła być zaledwie garstka. o ile w ogóle byli tam obecni". Tym bardziej że Satsvarupa dasa Goswami, autor biografii Prabhupady, ani słowem nie wspomina o ich udziale w Woodstocku '69. Fels zakłada, że z pewnością by to uczynił, gdyby w tej głośnej wówczas imprezie uczestniczyli. Co więcej, podając kalendarium początkowych lat rozwoju sekty, Goswami zaznaczył jej udział w znacznie mniejszych "imprezach", jak choćby mantrowanie w parku na Tompkins Square (1966 r.).

Owsiak kontra Przystanek Jezus

Okazuje się, że kulą u nogi był dla Owsiaka organizowany w ramach jego imprezy Przystanek Jezus. Mimo że mieścił się on na peryferiach placu, podczas gdy wioska Kryszny – w pobliżu sceny. Animatorzy tej katolickiej inicjatywy byli wielce zaskoczeni, gdy w ramach przygotowań do edycji w 2003 r. dowiedzieli się (z mediów!), że nie będą mile widzianymi gośćmi Owsiaka, a wszelkie pisma wysyłane do centrali WOŚP długo pozostawały bez odpowiedzi.

W końcu doszło do spotkania w siedzibie fundacji, podczas którego organizatorzy Przystanku Jezus próbowali na wszelkie sposoby wytłumaczyć, że przyjeżdżają tu tylko dla ludzi i nie kwestionują idei przyświecającej "Woodstockowi". Dyskusja zaczęła tracić sens, gdy Owsiak wyznał wpierw: "mówię wam do widzenia", a na koniec: "może palma mi odbiła". Ks. Andrzej Draguła wyznał, że wszystkie argumenty przeciw Przystankowi Jezus były "łatwe do obalenia" i w jego odczuciu "miały charakter zastępczy".

W wywiadzie dla "Gazety Lubuskiej" (18 marca 2003 r.) Owsiak określił Przystanek Jezus jako "element konfliktowy", choć jeszcze rok wcześniej mówił o nim z uznaniem.

- Przystanek Woodstock i Przystanek Jezus to dwie różne filozofie, dwa inne światy, niech szukają sobie miejsca gdzie indziej – podkreślił. Jako powód podał fakt, że w 2002 r. akcja ewangelizacyjna prowadzona była w namiocie użyczonym przez Radio Maryja. – Nie chcę, aby ten namiot, który stał w ubiegłym roku i którego właścicielem jest pan [podkreślenie – P. T. N.] Rydzyk, stał na Przystanku, bo to coś niedobrego, coś złego, ten namiot emanuje czymś niedobrym – rzekł Owsiak. Nie miał zastrzeżeń jednak wobec sceny krysznaitów, która "działa doskonale, nie powoduje konfliktów, pozwala tanio zjeść".

- Nie jestem krysznowcem, a katolikiem, i w imię spokoju nie chcę, żeby Przystanek Jezus był na IX Przystanku Woodstock – zaznaczył absurdalnie. Dość osobliwy to katolicyzm. Rzec można: w duchu krysznaicki, mając na względzie całokształt aktywności Owsiaka.

"Przyjaciele! Przyjdźcie, a pobędziecie z chwilą oderwania od codzienności i zakołyszecie się w atmosferze Orientu. Przede wszystkim zobaczycie ogromną życzliwość i przyjaźń ludzi, którzy Was zapraszają. Czy wiecie, że program Food for Life rozdał 120 milionów darmowych porcji jedzenia? Nieprawdopodobne? Ale to jest fakt. I za to ich bardzo szanuję" – czytamy zachętę szefa Wielkiej Orkiestry na ulotkach rozdawanych przez krysznaitów podczas wakacyjnych tournée.

Ciekawe, na ile Owsiak zdaje sobie sprawę z tego, że swą publiczną postawą walnie przyczynia się do rozpowszechniania sielankowego obrazu sekty Hare Kryszna wśród polskiej młodzieży. Czyż bywa świadkiem weselnym u krysznaitów tylko przez grzeczność? A może zaprasza ich na Przystanek wyłącznie po to, by zapewnili woodstockowiczom tanie jedzenie?

Wszystko wskazuje na to, że jego działanie ma charakter celowy i świadomy, a Przystanek Woodstock wyrasta na główny punkt werbunkowy sekty Hare Kryszna. Problem jednak w tym, że jest on organizowany m.in. ze środków Wielkiej Orkiestry, które miały być przeznaczane na cele szlachetne: ratowanie chorych dzieci. Ze sprawozdania finansowego fundacji wynika, że w 2002 r. na Przystanek Woodstock przeznaczono ponad 1 mln 666 tys. zł, rok później zaś 1 mln 477 zł.

Źródło: Tygodnik Solidarność nr 26 (875) 1 VII 2005

Wyślij do znajomego Wydrukuj ten tekst Prasa góra



Przepraszamy - komentowanie chwilowo niemożliwe
Wprowadzamy zmiany w zasadach komentowania.
Zapraszamy później.


Sentencja
"Któraż rodzina jest bez skazy? Któż jest wolny od chorób i smutku? Któż jest zawsze szczęśliwy?"
Canakya Pandit
(Canakya-niti Śastra, 3.1)
Więcej

Fotoreportaż
sh
sh
20.09.2016
Więcej

 
  Redakcja     Współpraca     Kontakt     Newsletter     Statystyki  
| |   Ustaw jako stronę startową   |   Poleć nas znajomemu   |
 
 

Copyright 1999-2017 by Vrinda.Net.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt graficzny i wykonanie Dharani Design.

Vrinda.Net.pl
 
Strona startowa Vedanta OnLine Katalog stron WWW