kryszna, kriszna, hare, reinkarnacja, indie, festiwal, ISKCON, vaisnava, wschód, religia, sekta, joga, bóg, budda, jezus, duchowość, yoga, wegatarianizm, portal, taniec indyjski, kamasutra
    wtorek, 12 grudnia 2017 
    

Aktualności

Polska

Świat

Indie

Sankirtan

Prasa

Periodyki

Fotoreportaże

Zapowiedzi

Kalendarz

Wasze SMS-y

Wywiady


Sonda
Czym dla Ciebie jest Hare Kryszna?
Niebezpieczną sektą
Przejściową modą z Ameryki
Grupą nieszkodliwych dziwaków
Jedną z wielu religii
Autentyczną ścieżką prowadzącą do Boga
Nie mam zdania

Powered by PHP

Powered by MySQL


Sotiko - Internet dla Ciebie!


Znalazłeś błąd lub niedziałający link? Napisz do webmastera.
Konto w domenie vrinda.net.pl


PAMIĘTNIK PODRÓŻUJĄCEGO NAUCZAJĄCEGO
Ostatni Festiwal
Pobierowo, 10.10.2005 11:44 — Indradyumna Swami

Tom 6, Rozdział 17
11 – 25 Sierpień, 2005

Zanim wróciłem do Polski z krótkiej wizyty na Ukrainie, wielbiciele rozłożyli Pokojową Wioskę Kryszny z Woodstocku i powrócili do naszej letniej bazy na wybrzeżu Morza Bałtyckiego.


Urządzili mi małe powitanie i wygłosiłem parę słów o planach na kolejne dwa tygodnie. Miał to być ostatni etap festiwalowego touru. Od maja wielbiciele wystawiali festiwale prawie codziennie, i byli zmęczeni, gdy jednak wspomniałem, że sezon chyli się ku końcowi, wielu z nich miało w oczach łzy.

Tutaj dla wszystkich z nas festiwale są całym naszym życiem. Mimo iż w minionych miesiącach doświadczyliśmy wielu przeszkód, doznaliśmy wielu trudów i byliśmy świadkami cierpień wielu ludzi, przyjemność z dawania innym świadomości Kryszny dalece przeważała wszelkie niewygody, które znosiliśmy.

Podobnie jak w poprzednich latach, w festiwalach uczestniczyły setki tysięcy ludzi. Myślałem o wadze tego, co dokonaliśmy i nie wiedziałem, jak odwdzięczyć się wielbicielom. Wtedy przypomniałem sobie sen o Śrila Prabhupadzie, który miałem na Ukrainie, i podzieliłem się nim z bhaktami. Słuchali oczarowani.

"To, co osiągnęliśmy w tym roku zawdzięczamy wysiłkowi całego zespołu," powiedziałem. "Dlatego uścisk, którym we śnie obdarzył mnie Śrila Prabhupada, przeznaczony jest dla was wszystkich."

Pomimo że przewidywano ulewy, doskonała pogoda utrzymywała się przez całe dwa kolejne tygodnie, wydłużyliśmy więc godziny Harinamu, zwiększając w rezultacie publiczność na festiwalu.

Każdego roku ostatni festiwal mamy w miejscowości Pobierowo. Podczas gdy przygotowywaliśmy tam teren, burmistrz Pobierowa przyjechała na rowerze i rozmawiała z Jayatamem dasem.

"Kiedy ludzie usłyszeli, że wasz ostatni festiwal będzie tutaj," powiedziała, "wielu z nich przedłużyło wakacje o trzy dodatkowe dni. Nasze biuro zostało zasypane pytaniami o program. Możecie spodziewać się bardzo dużych tłumów."

Słyszałem o jej przewidywaniach i postanowiłem sprawić, żeby się spełniły. Zabrałem więc grupę harinamową na plażę wcześnie tego dnia. Nawet rano było tak tłoczno, że nasza grupa, licząca 110 bhaktów, z trudem manewrowała pomiędzy ludźmi leżącymi na piasku.

W pewnej chwili spostrzegłem podążającego za nami mężczyznę i po jakimś czasie podszedłem do niego i porozmawiałem z nim.

"Podoba ci się intonowanie?" – Zapytałem go.

"Bardzo. Od lat słyszę o waszych festiwalach, ale moja żona i ja nie mogliśmy nigdy uzbierać tyle pieniędzy, żeby przyjechać nad morze i je zobaczyć. Ale w zeszłym tygodniu przekonałem 18 moich sąsiadów, żeby połączyli swoje środki z naszymi, abyśmy mogli wszyscy przyjechać."

Ruchem głowy wskazał na ludzi siedzących nieopodal na plaży. Spojrzałem na nich a oni uśmiechnęli się i pomachali.

"Byłem tak podekscytowany, że nie mogłem doczekać się festiwalu dzisiejszego popołudnia," kontynuował, "postanowiłem więc przyłączyć się do was, śpiewających tu na plaży. Wielu mieszkańców naszego miasta mówi, że to jest tak dobre jak sam festiwal."

Godzinę później zauważyłem innego mężczyznę, który za nami podążał. I nie byłem w tym jedyny. Wielu młodych ludzi na plaży wskazywało na niego z podekscytowaniem. Pozwoliłem sobie podejść do niego i ten przedstawił mi się.

"Jestem basistą w znanej kapeli rockowej w Polsce," powiedział. "Kiedy wasza grupa przechodziła po plaży, byłem pod wrażeniem człowieka, który śpiewał i grał na akordeonie. To jeden z najlepszych muzyków, jakich kiedykolwiek słyszałem. Jak się nazywa?"

"Śri Prahlada das," odpowiedziałem.

Nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu. "Ale on nie jest do wynajęcia," dodałem.

Posuwaliśmy się dalej, tymczasem ludzie zatrzymywali nas, pytając, czy nie mogliby zrobić sobie z nami zdjęcia. Pozowanie do zdjęć z ludźmi na plaży to dla nas codzienność, i kiedy strzelali fotki uśmiechaliśmy się i machaliśmy rękami, szczęśliwi, że nasza kolorowa procesja będzie pamiętana po powrocie do domu, kiedy wakacje się już skończą.

Trochę dalej na plaży zaskoczył mnie niespodziewany widok. Foka, leżąca w piasku, podskoczyła i poczłapała do wody. Przez te wszystkie lata, kiedy robimy tu Harinamy, nigdy nie widziałem foki w Morzu Bałtyckim.

"Miejscowi mówią, że jest tutaj całe lato," powiedział jeden bhakta. "Sądzą, że musiała przywędrować z Morza Północnego."

Myślałem, że na tym koniec i kontynuowaliśmy Harinam, trzymając się blisko wybrzeża, ale wtedy zauważyłem tę fokę jak płynie obok nas. Pomyślałem, że oddali się za chwilę, tak więc zawołałem bhaktów, "Spójrzcie na to!"

Bhaktowie śmiali się i unosili w zdziwieniu brwi, a foka nadal płynęła w wodzie obok. Co jakiś czas wydawała głośne parsknięcie.

Wkrótce ludzie spostrzegli to i zaczęli iść za nami. Gdy nadal intonowaliśmy i tańczyliśmy na plaży, foka kontynuowała pływanie wzdłuż nas, co kilka metrów podnosząc głowę, by na nas spojrzeć. Podążający za nami tłum stawał się coraz liczniejszy.

Kiedy doszliśmy do końca plaży zawróciliśmy i foka, tak jak przypuszczaliśmy, zawróciła i podążała za nami. Ostatecznie młoda kobieta weszła do wody i zaczęła pływać, a foka zawróciła i popłynęła za nią w odległości kilku metrów. Wtedy widzieliśmy ją po raz ostatni.

"Jest tak, jak powiedziałeś któregoś dnia Guru Maharaja," powiedział jeden bhakta. "Plaża to nie miejsce dla brahmacarinów."

W drodze powrotnej na miejsce festiwalu pewna bhaktinka zatrzmała się u fotografa, żeby wywołać zdjęcia.

Kilka minut później przybiegła do mnie. "Maharaja, właściciel sklepu był bardzo szczęśliwy, że mnie spotkał. Nawet uścisnął mi dłoń. Powiedział, że praktycznie każda rolka filmu, który wywoływał w kilku ostatnich dniach, zawiera zdjęcia przedstawiające ludzi stojących na plaży przy naszej grupie kirtanowej."

Wszedłem na teren festiwalu z mieszanymi uczuciami. Nie miałem wątpliwości, że będzie to duży festiwal, tak jak powiedziała burmistrz, ale będzie ostatni w tym roku. Godziny mijały i wkrótce ucichnie donośny dźwięk świętych imion.

Gdy podszedłem do sceny podbiegły do mnie dwie młode, około dziewięcioletnie dziewczyny.

"Pamiętasz mnie?" – Powiedziała jedna prawie bez tchu.

"No coż, nie," odrzekłem. "Nie mogę powiedzieć, że tak. Przykro mi."

"Byłam na festiwalu przed rokiem, i rok wcześniej i jeszcze rok wcześniej. Mieszkam w tej miejscowości i całe lato czekam na festiwal. To moja przyjaciółka Agnieszka. Ona jest tu pierwszy raz."

Agnieszka uśmiechnęła się. "Miałam dzisiaj jechać do Włoch z dziadkami na wakacje," powiedziała, "ale powiedziałam Mamie, że wolałabym zostać i przyjść na festiwal."

"Naprawdę? Zostałaś na festiwal zamiast jechać do Włoch?"

"Tak," odpowiedziała, "I naprawdę cieszę się, że tak zrobiłam, bo słyszałam, że dzisiaj odbędzie się ślub."

"Tak, będzie ślub."

"Czy możemy wziąć w nim udział?" – Powiedziały jednym głosem. "Proszę! Proszę!"

Ich entuzjazm rozbawił mnie. "Pewnie, tak naprawdę szukamy właśnie dwóch dziewczynek, które poprowadzą pannę młodą przez tłum na scenę i które przyniosą obrączki, kiedy młoda para będzie składać przysięgę. Musicie więc pobiec do namiotu z modą i błyskawicznie ubrać się w sari."

W oka mgnieniu już tam były.

Krótko po tym ludzie zaczęli tłumnie przybywać na festiwal. Zanim jeszcze zaczęliśmy, namioty wypełnione były przez ciekawskich, tymczasem restauracja przez głodnych, a miejsca przed sceną przez spragnionych rozrywki. Było tak jak na wszystkich innych festiwalach tego lata … poza tym, że ten miał być ostatni.

Starałem się zapomnieć, że koniec sezonu jest bliski i szedłem w kierunku sceny, by powiedzieć bhaktom, że czas zacząć otwierający festiwal bhajan. Setki miejsc przed sceną było już zajętych, a do rozpoczęcia festiwalu pozostało wciąż 20 minut.

Kiedy zbliżyłem się do sceny, podeszła do mnie Nandini dasi.

"Śrila Gurudeva, właśnie wydarzyło się coś wspaniałego."

"Co takiego?"

"Gdy godzinę temu jechałam na festiwal, do okna mojego samochodu podbiegł młody mężczyzna wyglądający na zrozpaczonego i błagał mnie, żebym się zatrzymała. 'Moja dziewczyna zaraz popełni samobójstwo,' powiedział. 'Proszę zabierz mnie do niej.'

"Zapytałam, gdzie ona jest i on odrzekł, że na dworcu kolejowym.

"Powiedziałam, że zabiorę go i odjechaliśmy. Nie byłam w stroju Vaisnava, ponieważ załatwiałam sprawy urzędowe w biurach. Kiedy tak jechaliśmy powiedział jak bardzo jest mi wdzięczny.

"Żeby odciągnąć jego umysł od tej stresującej sytuacji, zapytałam go, czym interesuje się w życiu. 'Festiwalem Indii,' powiedział. 'regularnie odwiedzam ich stronę internetową. To, co robią ci ludzie jest po prostu niewiarygodne. Przyjechałem, żeby spotkać się z nimi osobiście, ale moja dziewczyna pokłóciła się właśnie z matką i chce zrobić coś naprawdę głupiego.'

"Starałam się znowu zmienić temat i zapytałam go, czy jest studentem. 'Tak. Studiuję filozofię na uniwersytecie w Krakowie. Ale to bardzo nudne w porównaniu z filozofią, o której czytałem na stronie Festiwalu Indii. Hare Krysznowcy pojmują szerszy obraz życia: karmę, reinkarnację, świat materialny i świat duchowy. I mają naprawdę czysty styl życia.'

"Byłam zdumiona. Potem powiedział mi, 'Właściwie to chciałbym zostać wolontariuszem i pomóc im szerzyć ich przesłanie.' Przerwał i z ciekawością przyglądał mi się przez chwilę. Potem odwrócił głowę, żeby spojrzeć na tylne siedzenie i zobaczył samosy, które wiozłam do restauracji. Spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami. 'Należysz do grupy festiwalowej?' – Zapytał.

"Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że tak.

"'Wow. To nie do wiary! Osobiście poznałem jednego z was. Teraz mogę zobaczyć, że naprawdę troszczycie się o ludzi. Gdy tylko zajmę się moją dziewczyną, przyjdę prosto na festiwal. Możesz pomóc mi zostać wolontariuszem?'

"Powiedziałam mu, że tak i gdy tylko podjechaliśmy pod dworzec, wyskoczył z samochodu. Czekam na jego powrót, żeby pokazać mu jak można zostać ochotnikiem."

Po rozmowie z Nandini kierowałem się dalej w stronę sceny. Kiedy tak szedłem, zauważyłem, że mamy najliczniejszą publiczność tego lata. Ale zamiast mnie to cieszyć, sprawiło mi to jedynie jeszcze większy ból, gdyż myślałem o końcu sezonu.

Wkrótce rozpoczął sie program sceniczny. Godzinę potem, kiedy Tribuvanesvara dasa, nasz mistrz ceremonii, zapowiadał ślub, szybko opustoszały sklepy i restauracja i ludzie pospieszyli, by go oglądać.

Ruszyłem w stronę sceny. "Nie zrozumieją jeśli będę wyglądał na zasmuconego," pomyślałem. Zmusiłem się więc do uśmiechu. Potem wszedłem na scenę z tłumaczem i powitałem potężną widownię.

"Jeteśmy zaszczyceni, że tak licznie przyszliście uczestniczyć w tym tradycyjnym indyjskim ślubie," powiedziałem, mój głos zagrzmiał z głośników. "Jesteśmy szczęśliwi mogąc podzielić się z wami wszystkimi tym kolorowym i radosnym wydarzeniem.

"Nasza młoda para, Kunja-kishori dasi i Dayal Nitai dasa są z Sankt Petersburga w Rosji. Są częścią naszej międzynarodowej grupy wielbicieli, którzy organizują ten festiwal od 16 lat na wybrzeżu Morza Bałtyckiego."

Poczułem nagle, że emocje biorą nade mną górę i musiałem przerwać. Wziąłem kilka głębokich wdechów i kontynuowałem.

"Od kilku lat Kunja-kishori i Dayal Nitai marzyli, żeby wziąć ślub na naszym festiwalu. Jestem pewien, że docenią, że tak wielu z was przyszło, by dodać im otuchy."

Przerwałem na chwilę. "Ale muszę wspomnieć o jednej rzeczy," powiedziałem. Publiczność ucichła, gdy zmienił się ton mojego głosu.

"Panna młoda jest niewidoma," powiedziałem powoli. "Nie będzie mogła zobaczyć nic z tego, co będzię mieć miejsce dzisiaj na scenie."

Wielu ludzi wyglądało na zaskoczonych.

"Ale ona powiedziała mi, że nigdy nie uważała swej ślepoty za kalectwo," powiedziałem. "Całkowicie postrzega świat poprzez słuch. Przeciwnie, powiedziała mi, że jej ślepota ma swoje wady, ale i zalety, gdyż to ona przywiodła ją bliżej Boga.

"Powiedziałem jej jak wielu z was przybyło dziś na ślub i jest zachwycona. Moja prośba jest taka, żebyście pomogli jej cieszyć się tym pomyślnym wydarzeniem w taki sposób, jaki ona może zrozumieć: poprzez głośne oklaskiwanie szczególnych momentów jej ślubu."

Wielu ludzi potakiwało głowami.

Potem rozpoczęliśmy. Pierwszy na scenę, z końca festiwalowego obszaru wszedł Dayal Nitai, mijając publiczność w towarzystwie przyjaciół intonujących Hare Kryszna i grających na instrumentach. Widownia wyglądała na zadowoloną, gdy wchodził na scenę.

Ale najbardziej czekali na Kunja-kishori. Niebawem i ona pojawiła się, idąc powoli tą samą drogą ze swymi przyjaciółkami i dwiema dziewczynkami w swoich nowych sari. Cała widownia wstała z miejsc i zabrzmiały burzliwe oklaski.

Weszła na scenę i z pomocą przyjaciółki okrążyła swego męża siedem razy. Potem stała przed publicznością przy kolejnym głośnym aplauzie. "Brawo! Brawo!" – Krzyczał jakiś mężczyzna.

Gdy Dayal Nitai podniósł welon Kunja-kishori odsłaniając jej piękną twarz, wybuchnęły kolejne oklaski i trwały przez długi czas. Kiedy para wymieniła się girlandami, tłum klaskał jeszcze głośniej.

Kiedy, w imieniu ojca panny młodej, oddałem ją panu młodemu, widownia znowu ich oklaskiwała i zawyła na znak aprobaty.

I tak działo się na na każdym etapie ślubu. Nie mogłem przypomnieć sobie, żebym kiedykolwiek uczestniczył w publicznej prezentacji świadomości Kryszny, w której ludzie braliby udział tak ochoczo. Na koniec ślubu Dayal Nitai pomógł Kunja-kishori zejść ze sceny, gdzie spotkali się z setkami ludzi – wszyscy klaskali.

Kiedy tak stałem na scenie obserwując wszystko, co się działo, pamiętałem o słowach Śrila Prabhupada:

"Indie podbiją świat tą kulturą Kryszny. Wszystko inne będzie zapewnione."
[Wykład w pandalu, Mumbai, 31 marzec, 1971]

Wtedy po raz kolejny przypomniałem sobie, że sezon festiwalowy dobiega końca, i moja radość płynąca z widzenia tak wielu ludzi doceniających świadomość Kryszny obróciła się w smutek. Udałem się za kurtynę i usiadłem samotnie na kilka minut, próbując odzyskać panowanie nad sobą.

Po zejściu ze sceny spotkałem Nandini i Jayatama. Z wyrazu ich twarzy mogłem dostrzec, że przeżywali te same emocje co ja. Dokładnie w tym momencie podeszła do nas elegancko ubrana starsza para.

"To był piękny ślub," powiedział mężczyzna, "jak wszystko inne, co tu prezentujecie."

"Dziękuję," powiedziałem.

"Jeden z waszych ludzi powiedział mi, że robicie te festiwale od 16 lat," kontynuował. "Czy to prawda?"

"Cóż, zaczynaliśmy w prosty sposób, ale tak, to już 16 rok."

Patrzył na mnie przez chwilę a potem wyciągnął rękę. Kiedy ją uścisnąłem, powiedział, "Niech wasze festiwale trwają do końca czasu i jeden dzień dłużej!"

Byłem tak wzruszony, że nie mogłem nic odpowiedzieć.

Kiedy on i jego żona odeszli, zwróciłem się do Jayatama i Nandini. "To jedyna nagroda, którą chcemy za naszą służbę. Bez względu na to przez jakie przeszliśmy trudności tego lata, ten jeden uścisk dłoni czyni to wszystko wartym zachodu."

Następnych parę godzin minęło szybko. Zanim rozpoczął się finałowy kirtan na scenie otworzyłem swe serce przed tysiącem ludzi stojących przede mną.

"Panie i panowie," zacząłem, "to bardzo wzruszający moment dla nas wszystkich tu na Festiwalu Indii. Następny występ, śpiewanie Hare Kryszna, będzie ostatni w tym sezonie.

"Cieszyliśmy się dzieleniem z wami i innymi tą wspaniałą duchową kulturą Indii. Ma ona światu wiele do zaoferowania. Żyjemy w niespokojnych czasach, ale ten ruch świadomości Kryszny uczy najlepszego sposobu na życie w tym świecie, przygotowując nas jednocześnie do powrotu do domu, do królestwa duchowego."

Publiczność słuchała każdego słowa. Nie musiałem za bardzo ich przekonywać. Festiwal zrobił to już sam.

"Z niecierpliwością będziemy oczekiwać, by zobaczyć się z wami na jednym z festiwali," ciągnąłem dalej. "Jak Bóg da, wrócimy tu ponownie za rok. Kirtan, który zaraz nastąpi, dedykujemy wam wszystkim. Bez waszego entuzjastycznego uczestnictwa w tym festiwalu, nie byłby on tak wielkim wydarzeniem, jakim jest."

Kiedy skończyłem, publiczność klaskała, dokładnie tak jak robili to wiele razy przez cały program.

"Doceniają świadomość Kryszny," pomyślałem, "dzięki łasce Pana Caitanyi Mahaprabhu."

Zatrzymałem się na kilka sekund przed rozpoczęciem ostatniego kirtanu. Kiedy rozejrzałem się po morzu ludzi, modliłem się do Pana, żebym mógł zobaczyć ten moment w wyobraźni, kiedy będę opuszczał ciało. To było wszystko na co pracowałem w swoim życiu.

Potem tłumiąc łzy, zacząłem finałowy kirtan. Przyjąłem schronienie świętych imion wiedząc, że wkrótce, kiedy skończy się program, głębokie uczucia rozłąki ogarną innych bhaktów i mnie. Czym będzie życie bez festiwali, które przynoszą radość setkom tysięcy ludzi?

saiveyam bhuvi dhanya gauda nagari velapi saivam
so'yam sri purusottamo madhupates tany eva namani tu
no kutrapi niriksyate hari premotsavas tadrso
ha caitanya krpa nidhana tava kim viksye punar vaibhavan

"Szczęśliwe miasto Navadvipa pozostaje na ziemi. Pozostaje wybrzeże. Pozostaje miasto Jagannatha Puri. Pozostają święte imiona Kryszny. Niestety! Niestety! Nigdzie nie widzę tego samego rodzaju festiwalu czystej miłości do Pana Hari, który widziałem dotąd. O Panie Caitanyo, o Oceanie łaski, czy kiedykolwiek jeszcze ujrzę Twoją transcendentalną chwałę?"
[Śrila Prabodhananda Sarasvati, Śri Caitanya Candramrta, tekst 140]



Tłumaczenie: Kalyani dasi
Język oryginału: angielski



Wyślij do znajomego Wydrukuj ten tekst Polska góra



Przepraszamy - komentowanie chwilowo niemożliwe
Wprowadzamy zmiany w zasadach komentowania.
Zapraszamy później.


Sentencja
"Siła króla leży w jego armii, siła bramina w wiedzy duchowej, zaś piękno, młodość i słodkie słowa to broń kobiety."
Canakya Pandit
(Canakya-niti Śastra, 7.11)
Więcej

Fotoreportaż
sh
sh
20.09.2016
Więcej

 
  Redakcja     Współpraca     Kontakt     Newsletter     Statystyki  
| |   Ustaw jako stronę startową   |   Poleć nas znajomemu   |
 
 

Copyright 1999-2017 by Vrinda.Net.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt graficzny i wykonanie Dharani Design.

Vrinda.Net.pl
 
Strona startowa Vedanta OnLine Katalog stron WWW