kryszna, kriszna, hare, reinkarnacja, indie, festiwal, ISKCON, vaisnava, wschód, religia, sekta, joga, bóg, budda, jezus, duchowość, yoga, wegatarianizm, portal, taniec indyjski, kamasutra
    środa, 28 czerwca 2017 
    

Aktualności

Polska

Świat

Indie

Sankirtan

Prasa

Periodyki

Fotoreportaże

Zapowiedzi

Kalendarz

Wasze SMS-y

Wywiady


Sonda
Czym dla Ciebie jest Hare Kryszna?
Niebezpieczną sektą
Przejściową modą z Ameryki
Grupą nieszkodliwych dziwaków
Jedną z wielu religii
Autentyczną ścieżką prowadzącą do Boga
Nie mam zdania

Powered by PHP

Powered by MySQL


Sotiko - Internet dla Ciebie!


Znalazłeś błąd lub niedziałający link? Napisz do webmastera.
Konto w domenie vrinda.net.pl


PAMIĘTNIK PODRÓŻUJĄCEGO NAUCZAJĄCEGO
Przeszłość, Teraźniejszość i Przyszłość
Vrindavan, 31.12.2005 02:48 — Indradyumna Swami

Tom 6, Rozdział 20
9 – 15 Listopad, 2005

Zanim opuściłem Vrindavan, żeby udać się na Zachód, powiedziałem Śri Prahladowi, że chcę mieć darśan słynnego Bóstwa – Śri Nathji w Rajasthanie. Bóstwo zostało odnalezione na Wzgórzu Govardhana przez wielkiego wielbiciela, Madhavendrę Puriego, ponad 500 lat temu, przed nadejściem Pana Caitanyi Mahaprabhu. Zostało ono później przewiezione z Vrindavan do Nathdwar, położonego niedaleko dzisiejszego miasta Udaipur.


"To byłoby cudownie," powiedział Śri Prahlada. "W tym samym czasie moglibyśmy odwiedzić słynnego astrologa, mieszkającego kilka godzin drogi dalej na pustyni. Znany jest jako Brighu, ponieważ odczytuje czyjąś przyszłość z Brighu Samhity."

"Czy on naprawdę może przewidzieć przyszłość?" – Zapytałem.

"O tak," odrzekł Śri Prahlada. "Nauka Brighu Samhity jest ciągle aktualna. Potwierdził to Śrila Prabhupada. Na końcu Dwapara yugi Brighu Muni obawiał się, że w Kali yudze wielu astrologów nie będzie kwalifikowanych, zatem spisał horoskop wszystkich, wliczając przeszłe, teraźniejsze i przyszłe życia.

"Kopie tych horoskopów są bezpiecznie przechowywane w czterech różnych miejscach w Indiach. Kiedy odwiedzisz Brighu, zobaczysz zapisane w swoim horoskopie, że miałeś przyjść na jego odczytanie dokładnie tego dnia."

"Dokładnie tego dnia?" – Powiedziałem.

"Nie tylko dnia, ale również dokładnie o tej godzinie," odrzekł Śri Prahlada.

Poszedłem do swego pokoju i przeszukiwałem na Vedabase książki i wykłady Śrila Prabhupada, i ku memu zdumieniu znalazłem następujący cytat:

"W jaki sposób ktoś może zrozumieć przeszłość, teraźniejszość, przyszłość? Poprzez śastrę… W Indiach istnieją nadal astrologiczne obliczenia zwane Brighu-samhita. Jeśli skonsultujesz się z Brighu-samhitą, natychmiast podadzą ci twoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Natychmiast ci podadzą. Nauka astrologii jest tak doskonała. Kim byłeś w przeszłym życiu, kim jesteś w obecnym i kim będziesz. Te trzy rzeczy można poznać."

[Śrila Prabhupada, wykład z Śrimad Bhagavatam, Dallas, 29 Lipiec, 1975]

Tego wieczora ponownie spotkałem się z Śri Prahladem. "Wiesz," powiedziałem, "sądzę, że skorzystam z twojej propozycji odwiedzenia Brighu."

"Naprawdę?" – Powiedział Śri Prahlada.

"Tak, z ciekawością poznam, jakie możliwości dla służby oddania czekają nas w tym nadchodzącym roku."

Dwa dni później Śri Prahlada, Bimal Prasad das, Dhruva das i ja przyjechaliśmy do Udaipur. Po zaaklimatyzowaniu się, pojechaliśmy taksówką na godzinną przejażdżkę po falistych wzgórzach do wioski Nathdwar, gdzie odwiedziliśmy świątynię Śri Nathji. Było mniej tłoczno, niż kiedy byłem tam przed pięcioma laty i mieliśmy wspaniały darśan.

Tego samego popołudnia wynajęliśmy taksówkę i pojechaliśmy dalej w głąb pustyni. Po czterech godzinach dotarliśmy do starej, pokrytej kurzem wioski wydającej się znajdować pośrodku pustkowia.

"Ciekawe jak nam się uda znaleźć tutaj Brighu?" – Zapytałem. "Nie ma znaków drogowych, nie wspominając już o numerach domów."

"Miejscowi będą go znali," odpowiedział Śri Prahlada. Otworzył okno i zapytał w hindi o drogę przejeżdżającego kierowcę rikszy.

"Dom Brighu jest dwie ulice dalej, na rogu," powiedział Śri Prahlada zamykając okno.

Kiedy pojechaliśmy dalej, zobaczyłem stojącego na werandzie i patrzącego w naszym kierunku starego mężczyznę w dhoti.

"To musi być tutaj," powiedział Śri Prahlada.

"Skąd ta pewność?" – Zapytałem.

"Ponieważ Brighu na nas czeka."

"Na nas czeka?"

"Tak, to jest w naszych horoskopach, że przyjedziemy dziś rano."

Dreszcz przebiegł przez całe moje ciało.

Zatrzymaliśmy się przed domem i wysiedliśmy. Stary mężczyzna wyszedł nam naprzeciw z powitaniem.

"Przyjechaliście w samą porę," powiedział z uśmiechem.

Spojrzałem na Śri Prahlada. "W samą porę?"

Śri Prahlada mrugnął.

Stary człowiek zaprosił nas do swego małego domu i zaprowadził do pokoju oświetlonego niewielką lampą naftową. Zobaczyłem na ścianie stare obrazy świętych i mędrców i zapytałem Śri Prahlada o jednego najbardziej rzucającego się w oczy – siwobrodego sadhu z dużą księgą na kolanach.

"Brighu Muni," szepnął Śri Prahlada.

"Proszę napisz miejsce, datę i godzinę swoich urodzin," powiedział do mnie starzec.

Następnie sięgnął do starej drewnianej skrzyni i wyciągnął jakieś papiery. Jeden z nich umieścił przede mną.

"Zamknij oczy," powiedział, "i połóż swój palec wskazujący na jednym z diagramów na tej kartce."

Przez chwilę wahałem się, potem zamknąłem oczy i położyłem palec prosto na papier. Gdy otworzyłem oczy, zobaczyłem, że dotknąłem środka jednego z diagramów, składającego się z około 20 okręgów. W środku każdego okręgu były różne wzory i coś, co wyglądało na liczby.

Starzec zabrał szybko kartkę i spojrzał na zegar na ścianie. Potem wziął małą tablicę i kredę i zaczął zapisywać różne obliczenia. Sięgnął za siebie i wydobył materiał, rozwiązał go, przeszukał kolejny stos papierów i ostrożnie wybrał jeden z nich.

Następnie wyprostował się i zaczął czytać ze starego papieru.

"Urodziłeś się w Ameryce," powiedział głośno.

"Cóż, to oczywiste," pomyślałem. "Dopiero co to napisałem."

"Twój ojciec zmarł, kiedy miałeś 17 lat a twoja matka, kiedy miałeś 47," kontynuował.

Patrzyłem na niego zaskoczony.

"Opuściłeś kraj ojczysty, gdy byłeś młodym mężczyzną i od tego czasu podróżujesz po świecie w misji swojego guru. Masz wiele miejsc, w których mógłbyś zamieszkać, jednak nie mieszkasz nigdzie. Zawsze podróżujesz. Byłeś żonaty i masz jednego syna, ale opuściłeś rodzinę, żeby zostać sannyasinem."

Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. "Jesteś dużo szczęśliwszy jako sannyasin niż dawniej jako żonaty człowiek."

Wyraz jego twarzy znowu stał się poważny.

"Twój brat miał bardzo trudne życie. Obecnie mieszka z kobietą, ale nie jest jej poślubiony. On nie przyniesie ci korzyści, ale ty przyniesiesz mu wiele."

Siedziałem osłupiały wpatrując się w niego.

"Codziennie intonujesz imiona Kryszny," powiedział, "jak również czcisz swój własny set Bóstw. Napisałeś dotychczas co najmniej pięć książek i napiszesz ich wiele więcej."

Nie ułyszałem dokładnie ostatniej części zdania. "Wiele więcej?" – Zapytałem.

"Tak," odpowiedział, "i wszystko, co napiszesz będzie opublikowane dwukrotnie."

"Opublikowane dwukrotnie?" – Powiedziałem.

Spojrzałem na Śri Prahlada. Zastanowił sie przez chwilę a potem uśmiechnął. "Internet," powiedział, "wysyłasz rozdziały swego pamiętnika na internet, a na koniec roku są publikowane w formie książki."

"To niesamowite," powiedziałem.

"Twoje zdrowie jest ogólnie dobre, ponieważ jesz proste pożywienie," powiedział Brighu, "ale jesz za dużo słodyczy."

Podniósł wzrok. "Powinieneś przestać jeść słodycze," powiedział stanowczo.

"On nie jest tu po to, by ci schlebiać," powiedział Śri Prahlada. "On tylko czyta to, co napisał Brighu Muni."

"Musisz być ostrożny jeżdżąc samochodem," powiedział Brighu. "Kiedyś potrącił cię samochód i o mało co cię nie zabił. To prawda czy nie?"

"Tak." – Powiedziałem powoli. "To prawda. W Południowej Afryce, w 1992 roku, zostałem uderzony przez samochód i spędziłem wiele miesięcy w łóżku wracając do zdrowia."

Powrócił do czytania. "Twoja najcenniejsza własność została skradziona w zeszłym roku."

Zwróciłem się do Śri Prahlada. "Myślę, że w tym jednym się pomylił." Śri Prahlada zdawał się być zmęczony moim uporem. "Pamiętasz jak parafernalia twoich Bóstw zostały skradzione przez skinheadów w Polsce w czerwcu 2004?" – Powiedział.

"Wow, zgadza się."

Przekonałem się i posłusznie odwróciłem się, żeby słuchać dalej.

Starzec podniósł wzrok, popatrzył na mnie a potem znowu spojrzał w dół na papier. "Tysiąc lat temu," powiedział, "byłeś królem w Karnatace. Byłeś bardzo bogaty i rozdałeś znaczną część swego majątku szpitalom, szkołom i świątyniom. Na koniec tamtego życia wycofałeś się do lasu.

"W poprzednich narodzinach miałeś dwie żony. Pod koniec życia modliłeś się, 'Jeśli mam narodzić się jeszcze raz nie chcę być grihastą. Chcę być sannyasinem i poświęcić całe moje życie Bogu.' Zatem w tych narodzinach przyjąłeś sannyasę w wieku 29 lat. Zgadza się?"

"Tak, zgadza się," odpowiedziałem.

"To rezultat twoich przeszłych działań i pragnień," powiedział. "W tych narodzinach otrzymasz ogromne błogosławieństwa od swojego mistrza duchowego. Jako że twoją wybraną ścieżką jest bhakti, nie narodzisz się już więcej. Zostaniesz wyzwolony na koniec tego życia. Dożyjesz późnej starości i umrzesz śmiercią naturalną. Nie umrzesz na wskutek przewlekłej choroby."

Odwróciłem się do Śri Prahlada. "Jeśli to wszystko się sprawdzi," powiedziałem, "Zrobię co w mojej mocy, żeby wykorzystać taki los w służbie dla Pana."

"Wszyscy twoi przyjaciele będą dobrymi ludźmi," kontynuował Brghu.

"Część mojego dobrego losu," powiedziałem do Śri Prahlada z uśmiechem.

"Od tej chwili, twój dostatek będzie wzrastał dzień po dniu," powiedział Brghu. "W późniejszym okresie życia zbudujesz dużą świątynię dla Radhy i Kryszny. Czczenie będzie olśniewające. Jeśli rząd będzie próbować zakłócić twoje wysiłki, zwyciężysz go. W tym samym miejscu wybudujesz goshalę dla krów. Będzie gurukula i być może również sierociniec."

Uśmiechnął się. "Przyjdzie do ciebie wiele dzieci," powiedział.

"Jak ja dokonam tego wszystkiego?" – Wyrwało mi się.

Spojrzał uważnie na papier. "Twoi uczniowie ci pomogą," powiedział. "Oni zbiorą fundusze. Będą prowadzić jakąś działalność importowo-eksportową."

Musiałem wyglądać na nieco zaskoczonego.

"Brighu tak napisał!" – Powiedział dobitnie.

"Później będziesz również pracować na polu medycyny – Ayurvedy," powiedział. "Będziesz robić lekarstwa i dawać je ludziom, a oni będą zdrowieć. Na starość będziesz z tego słynął."

Spojrzałem na Śri Prahlada z uniesionymi brwiami.

Starzec ponownie spojrzał w papier i zaczął potakiwać głową. "Tu jest napisane, że rozwiniesz swoją służbę w czterech krajach," powiedział. "Jaka jest twoja obecna służba?"

"Mam duży festiwalowy program w Polsce."

"Przeniesiesz go do trzech innych krajów," stwierdził.

"Jak do licha to się stanie?" – Wyszeptałem do Śri Prahlada.

"To jest zapisane w gwiazdach," odrzekł Śri Prahlada, "i pewnego dnia zobaczysz, jak to wszystko się wydarzy."

"Dochodzimy teraz do końca czytania," powiedział starzec. "Tu jest napisane, że będziesz przebywać we Vrindavan, w Mathurze. Znasz to miejsce?"

"Tak, oczywiście." – Odpowiedziałem.

"Po ukończeniu 66 roku życia osiądziesz tam i będziesz intonować święte imiona. Nic więcej. Nie będziesz dbał czy jesz czy nie. Od czasu do czasu odwiedzisz inne miejsca dla służby, ale zawsze będziesz wracać. Masz jakieś pytania?"

Byłem oszołomiony jego dokładnością i musiałem przez chwilę się zastanowić. "Jak długo mój towarzysz Śri Prahlada i ja będziemy razem?" – Zapytałem.

Spojrzał na papier. "Dopóki nie umrzesz," powiedział. "Czasami będzie cię opuszczał, żeby pełnić jakąś inną służbę. Jest napisane w horoskopie, że wasza czwórka miała przyjechać razem w Chaturdasi, poniedziałek i że twoje czytanie zacznie się o 14 – tej i zakończy o 15 -tej."

Skinąłem na Śri Prahlada, żeby zerknął na papier. Pochylił się i uważnie studiował sanskryt. "Z tego co mogę zrozumieć, tak jest napisane," powiedział.

"Kto następny?" – Zapytał Brighu.

"Śri Prahlada," odpowiedziałem i usunąłem się.

Cztery godziny potem, po tym jak wszystkim odczytał horoskop, wyszliśmy i wróciliśmy do naszej taksówki.

"Powiedział, że moja obecna służba rozwinie się w trzech innych krajach," powiedziałem do Śri Prahlada.

"Tak właśnie powiedział."

"Ciężko to sobie wyobrazić," powiedziałem zamykając drzwi taksówki. "To letnia impreza. Nie ma czasu, żeby w lipcu i sierpniu zrobić ją w dwóch krajach, a co dopiero w czterech."

Nikomu we Vrindavan nie powiedziałem o naszym spotkaniu z Brighu. To było zbyt niesamowite. Zajmowałem się ostatnimi zakupami na nasz festiwalowy program w Polsce, ale ostatniego dnia na bazarze, uczeń zwrócił się do mnie. "Guru Maharaja," powiedział, "dlaczego zamawiasz dodatkowe rzeczy na naszą listę? Co z tym wszystkim zrobisz?"

"Coż, możemy tego potrzebować. Nigdy nie wiadomo. Może któregoś dnia zrobimy nasz festiwal w jakimś innym kraju oprócz Polski."

Uczeń uniósł brwi. "Tak myślisz, Guru Maharaja?" – Powiedział.

Następnego dnia poleciałem do Warszawy i miałem dwa dni spotkań z Nandini dasi i Jayatamem dasem na temat naszego letniego festiwalowego touru w Polsce w roku 2006. Potem złapałem samolot do Buenos Aires. Mój brat duchowy, Lokavardhana prabhu, zaprosił mnie do wzięcia udziału w ich piątym dorocznym festiwalu Ratha Yatry.

To była moja pierwsza wizyta w Argentynie. Kiedy przybyłem, z lotniska odebrał mnie Gunagrahi Maharaja. W drodze do świątyni wprowadził mnie w historię yatry. Był podekscytowany, gdyż mieli już wkrótce podpisać odbiór nowej pięknej świątyni w mieście.

"Spodoba ci się tutaj," powiedział Maharaja. "Ludzie są pobożni i miękkiego serca a bhaktowie kochają kirtan."

Nie musiałem czekać długo, żeby uświadomić sobie słowa Maharaja. Kiedy przyjechaliśmy do świątyni, powitała mnie radosna grupa kirtanowa i zaprowadziła do pokoju świątynnego, całą drogę intonując i tańcząc. Kirtan trwał dalej w pokoju świątynnym. "To fakt," pomyślałem. "Oni naprawdę kochają kirtan."

Później, w moim pokoju, poprosiłem jednego ze starszych wielbicieli, żeby opowiedział mi więcej o argentyńskiej yatrze. Kiedy mówił, byłem zdumiony jak wiele było tam możliwości do szerzenia świadomości Kryszny. Wyglądało na to, że jest tam zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie rząd jest nieprzyjazny wobec naszego ruchu i gdzie kościół rzymsko – katolicki przysparza nam niekończących się problemów.

"Utrzymujemy farmę zaraz za miastem," powiedział, "i mamy program Food for Life, restaurację o nazwie Kryszna, co tydzień Harinam w centrum Buenos Aires i wiele ośrodków Nama Hatta. Teraz planujemy utworzyć centrum yogi i prowadzić seminaria w naszej nowej świątyni."

"Zdaje się, że jedyną rzeczą, jakiej wam brakuje to podróżujący festiwalowy program," powiedziałem.

Miał to być żart, ale jak tylko te słowa wyszły z moich ust, zdałem sobie sprawę z tego, co powiedziałem. Wielbiciel skorzystał z okazji. "Tak, to jest dokładnie to, czego potrzebujemy, Maharaja. Może przyjechałbyś tu i zrobił go? Argentyna jest doskonałym miejscem na festiwale a ty jest właściwą osobą, żeby to zrobić."

Pokręciłem głową na nie.

"Lato trwa tylko… ," zacząłem mówić.

"Maharaja, musisz być zmęczony zmianą stref czasowych i długą podróżą samolotem. Kiedy w Polsce jest lato, tutaj jest zima. A kiedy w Polsce jest zima, tutaj jest lato."

"To prawda," przyznałem. Rozmyślałem o tym przez chwilę, wyobrażając sobie, że musiałbym podwoić zbieranie funduszy, zacząć program od zera, zmagać się, by go utrzymać.

"Ale to zajmie lata, żeby go rozbudować," powiedziałem.

"Nie. Jest jeden argentyński wielbiciel, Ekanath Gaura das, który dwa lata temu odwiedził twój festiwal w Polsce. Teraz robi podobny program, tylko, że o wiele mniejszy, w Peru i Boliwii. Jestem pewien, że zgodzi się pracować z tobą przy organizacji dużego letniego festiwalowego programu tutaj w Argentynie."

Podał mi kartkę papieru. "Tutaj jest jego email," powiedział.

Byłem zaintrygowany tym pomysłem. Sięgnałem po komputer i natychmiast wysłałem emaila do Ekanatha Gaury.

Pół godziny później odpowiedział. "Maharaja, jakiekolwiek mam doświadczenie czy inspirację, zawdzięczam je tobie i mojemu Guru Maharajowi. Mimo iż studiowałem na uniwersytecie organizację wydarzeń kulturalnych, całe moje praktyczne doświadczenie pochodzi z obserwacji ciebie. Cóż mogę powiedzieć? Jestem zachwycony twoją porpozycją. W to nadchodzące lato zadedykowałem się zrobić mój festiwal w Ekwadorze, więc w Argentynie zróbmy festiwal w styczniu 2007 roku."

Po skonsultowaniu się z Gunagrahi Maharajem odpisałem na email. "Zgoda. Proszę przyjedź tu w przyszłym tygodniu i omówimy wszystko w szczegółach."

Po wysłaniu emaila, oparłem się na krześle. Wszystko działo się tak szybko. Dopiero co przyleciałem do Argentyny i zobowiązałem się zrobić znaczny festiwalowy program.

Kręciło mi się w głowie od długiej podróży i byłem wycieńczony. Przeprosiłem i położyłem się spać. Kiedy zasypiałem uśmiechałem się przypominając sobie słowa Śri Prahlada: "To jest zapisane w gwiazdach i pewnego dnia zobaczysz, jak to wszystko się wydarzy."

Rankiem natrafiłem na konwersację z Vedabase:

Graham Hill: Czy patrząc na siebie możemy zrozumieć jakiego typu osobami byliśmy wcześniej?"

Prabhupada: "Tak. Istnieje Brighu Samhita, astrologiczne obliczenia. Możesz poznać swoje przeszłe życie, obecne życie i przyszłe życie. Taki jest system, Brighu Samhita."
[Śrila Prabhupada, rozmowy w pokoju z Grahamem Hillem, 26 sierpień, 1973. Londyn]



Tłumaczenie: Kalyani dasi
Język oryginału: angielski



Wyślij do znajomego Wydrukuj ten tekst Indie góra



Przepraszamy - komentowanie chwilowo niemożliwe
Wprowadzamy zmiany w zasadach komentowania.
Zapraszamy później.


Sentencja
"Kto pragnie wznieść się do poziomu boskości powinien oczyścić mowę, umysł, zmysły oraz mieć czyste i współczujące serce."
Canakya Pandit
(Canakya-niti Śastra, 7.20)
Więcej

Fotoreportaż
sh
sh
20.09.2016
Więcej

 
  Redakcja     Współpraca     Kontakt     Newsletter     Statystyki  
| |   Ustaw jako stronę startową   |   Poleć nas znajomemu   |
 
 

Copyright 1999-2017 by Vrinda.Net.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt graficzny i wykonanie Dharani Design.

Vrinda.Net.pl
 
Strona startowa Vedanta OnLine Katalog stron WWW